Kryzys prawny w gabinetach kosmetycznych?

Czy grozi nam kryzys prawny w gabinetach kosmetycznych? Przeczytałem dzisiaj na Bezprawniku (https://bezprawnik.pl/zabieg-kosmetyczny-lekarz/) informację, która w bardzo realistyczny sposób demonstruje, na czym może polegać kryzys prawny. W skrócie, cała sprawa ma związek z, wchodzącym w życie w maju 2020 r., Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/745 z dnia 5 kwietnia 2017 r. w sprawie wyrobów medycznych. I rozporządzenie wydane w Polsce może skutkować zakazem wykonywania zabiegów (a przynajmniej ich części, tych gdzie dochodzi do ingerencji w ciągłość skóry) bez udziału lekarza. Cytując za Bezprawnikiem:

Czy od połowy 2021 na manicure będziemy chodzić do lekarza? Salony kosmetyczne mogą zniknąć z powodu zmian w prawie

Rozporządzeniem zostaną objęte: niektóre grupy produktów, w przypadku których producent deklaruje, że służą one wyłącznie do celów estetycznych lub innych celów niemedycznych, a które są jednak podobne do wyrobów medycznych pod względem funkcjonowania i profilu ryzyka. W załączniku nr XVI do rozporządzenia te produkty zostały wskazane, obejmują miedzy innymi:
-> produkty przewidziane do całkowitego lub częściowego wprowadzenia za pomocą inwazyjnych środków chirurgicznych do ciała ludzkiego w celu zmiany anatomii lub unieruchamiania części ciała, z wyjątkiem produktów do tatuażu i piercing,
-> Substancje, mieszaniny substancji lub artykuły przeznaczone do stosowania przy wypełnianiu skóry twarzy lub innej błony skórnej lub śluzowej w drodze wstrzykiwania podskórnego, podśluzówkowego lub śródskórnego lub innego wprowadzania, z wyjątkiem przeznaczonych do tatuażu,
-> Sprzęt przeznaczony do stosowania w celu zredukowania, usunięcia lub zniszczenia tkanki tłuszczowej, taki jak sprzęt do liposukcji, lipolizy lub lipoplastyki,
-> Sprzęt emitujący promieniowanie elektromagnetyczne o wysokim natężeniu (np. podczerwień, światło widzialne i nadfioletowe) przewidziany do stosowania na ciele ludzkim, w tym źródła spójne i niespójne, monochromatyczne i o szerokim spektrum, takie jak lasery i sprzęt emitujący intensywne światło pulsujące do wygładzania skóry, usuwania tatuaży lub włosów lub innych zabiegów na skórze.
Jest to bardzo szeroka grupa. Obejmie ona praktycznie każdą czynność wykonywana w gabinecie kosmetycznym. Przy czym rozporządzenie dotyczy wprowadzania do obrotu, udostępniania na rynku lub wprowadzania do używania wyrobów medycznych. Precyzuje zakres czynności jakie trzeba podjąć w związku z używaniem wyrobów medycznych. Zaostrza normy jakie będzie trzeba spełnić. I nakazuje krajom członkowskim wydać odpowiednie rozporządzenia regulacyjne.

I tutaj pojawia się furtka do wprowadzenia radykalnych zakazów wykonywania zabiegów.

Jeżeli rozporządzenie faktycznie spowoduje zakaz wykonywania, choćby części, zabiegów, to może być dla gabinetów kosmetycznych sytuacja kryzysowa. W zależności od treści rozporządzenia, może de facto zniknąć podstawa prawna do prowadzenia działalności lub może zostać w znaczącym stopniu ograniczone pole ich działalności.

Właściciele gabinetów kosmetycznych mogą przyjąć różne postawy. Od wyczekiwania na to, co będzie do podjęcia działań zapobiegawczych już teraz. Od razu nasuwa się pytanie, to jakie działania można by podjąć? Tak bez głębszej analizy, do głowy przychodzą mi następujące pomysły:

  1. Znalezienie dodatkowych obszarów prowadzenia działalności w ramach posiadanych kompetencji
  2. Rozważenie zatrudnienia lub nawiązania współpracy z lekarzem
  3. Przeniesienie działalności do kraju, w którym prawo jest mniej restrykcyjne
  4. Rozważenie zamknięcia biznesu i znalezienia zupełnie nowego zajęcia

Pierwszy pomysł, w sumie, warto zastosować nawet bez kryzysu. W końcu, jak to się mówi w moich kręgach, im więcej nóg, tym stabilniej się stoi. Wtedy zawsze jest mniejsze ryzyko, że jakaś zmiana w prawie pozbawi nas prowadzonego biznesu. Prawdopodobieństwo, że taka zmiana zajdzie w kilku obszarach prowadzonej działalności jest niewielkie – chociaż pewności nie ma nigdy.

Drugi pomysł, to naturalna, moim zdaniem, reakcja na taką zmianę w prawie. Jeśli do prowadzenia gabinetu ma być potrzebny lekarz, to trzeba znaleźć lekarza, który podejmie współpracę na obopólnie korzystnych warunkach. I właśnie dlatego, żeby była większa szansa na obopólnie korzystne warunki, warto by zacząć interesować się tematu już teraz, kiedy nie ma jeszcze presji, że od jutra gabinet trzeba zamknąć (lub ograniczyć zakres usług). Co więcej, taka współpraca z lekarzem mogła by skutkować możliwością rozszerzenia zakresu usług, a w efekcie zwiększeniem bazy klientów, co przełożyć może się na większe przychody.

Trzecia opcja może wydawać się ekstremalna, ale dopóki jesteśmy w Unii Europejskiej, w której jest swoboda przepływu osób i usług, może być łatwiejsza w realizacji, niż to się wydaje. Oczywiście, wiele zależy od woli właściciela, uwarunkowań rodzinnych, etc. Jednak mimo wszystko, taka opcja istnieje. Co więcej, w innym kraju może się udać znaleźć zdecydowanie lepsze warunki do prowadzenia biznesu, inną (bogatszą) klientelę, większą niż w obecnym miejscu prowadzenia działalności.

Ostatnia opcja może wydawać się już bardzo ekstremalna, ale może się okazać, że to będzie jedyne wyjście, jeżeli będziemy zwlekali i zmiana zastanie nas bezczynnych. Naturalnie, można również taką opcję rozważyć w scenariuszu takim, że sprzedajemy nasz gabinet chętnej osobie, jeśli taka się znajdzie. I uzyskane środki wykorzystujemy na inwestycję w nowy biznes. Biznes, który może się okazać bezpieczniejszy i bardziej zyskowny od obecnego.

Zapewne, gdyby pogłówkować nad tematem dłużej, można by znaleźć więcej możliwości poradzenia sobie z takim kryzysem. Bardzo dużo zależy od indywidualnej sytuacji danego gabinetu, kompetencji pracowników i właściciela. Dlatego w sytuacji różnych gabinetów mogą pojawić się zupełnie różne scenariusze opanowania kryzysu. Tak jak w zarządzaniu ryzykiem, często spotyka się, nawet w tej samej branży, zupełnie inne problemy.

Każdy z powyższych pomysłów może doprowadzić do tego, że wskutek wprowadzonych zmian można będzie uzyskać dodatkowe korzyści. Co prowadzi nas do mojej ulubionej tezy, że każdy kryzys może być również szansą. Jeden z moich ulubionych cytatów:

Winston Churchill

“The pessimist sees difficulty in every opportunity. The optimist sees the opportunity in every difficulty.”

I tym optymistycznym akcentem kończę ten wpis.

Dodaj komentarz